<--
-->
Jak wyjac z psa morde kleszcza (tylko ona zostala, odwlok zostal usuniety)?
Znalazlam porade, aby posmarowac wazelina lub czyms o podobnej konsystencji.
Kleszcz mialby wylezc z braku mozliwosci oddychania. Pamietam jednak jakies
watpliwosci, ze wlasnie aparat gebowy moze wowczas zostac w ciele. Nie macie
nic do stracenia, wiec sprobujcie.
Nie, zadnym tluszczem zywego kleszcza nie nalezy smarowac (ani miejsca gdzie
ma glowe)! Kleszcz wtedy sie poddusza i wymiotuje, a wlasnie chodzi o to by
uniknac tego wymiotowania, bo jak chory to moze zarazic dawce krwi.
my tez mamy ciagle problemy z kleszczami, bo w okolicy Darmstadt jest
ich pelno. W zwiazku z tym Leo czesto przynosi ze spaceru "pasazera".
Raz tez mi morda kleszcza pozostala w psie. Weterynarz poradzil mi,
zebym najlepiej nic z tym nie robila, bo skora sama sie tego pozbywa,
tak jak strupka. Ryzyko zakazenia jest minimalne, jesli kleszcz
zostal usuniety, zanim zdazyl sie napic krwi (to wazne), a w
skorze zostala sama glowa. Na wszelki wypadek trzeba jednak miejsce
ukaszenia dobrze zdezynfekowac.
Byc moze mam podejscie niefachowe, ale jesli mi sie juz kleszcz urwie, to po
prostu reszte zostawiam i po jakims czasie sama sie wykrusza. Jak dotad
nigdy nie bylo problemu, ze sie nie goi. Ale, mowie, napisalam jak ja robie,
a nie co sie powinno.
Rzeczywiscie, po kilku dniach glowa odpadla sama i nie bylo zadnych
problemow. Nie wiem, jak dlugo kleszcz juz tkwil w Twoim psie, ponoc
potrzebuje on ok. 12 godzin, zanim sie przebije do glebszych
warstw skory.
Identyczna porade (tzn. zeby nic nie robic z oderwana glowa kleszcza)
wyczytalam ostatnio w jakims artykule na temat psow i kleszczy. W
zadnym razie nie wolno zywego kleszcza twiacego w skorze niczym
smarowac, draznic itp, bo w stresie wydziela on b. duzo sliny i moze w
krotkim czasie "wstrzyknac" w skore zarazki boreliozy lub tej innej
choroby, ktora przenosza kleszcze - nazwa mi w tej chwili wyleciala z
glowy.
Wyciagam kleszcze specjalnymi szczypczykami (wykrecajac je delikatnie
ze skory, nie wyrywajac). Leb wtedy zawsze pieknie wychodzi. Uzywam
tez ampulek Frontline, ktore skutecznie kleszcze odstraszaja, chociaz
od czasu do czasu jakis jednak sie trafia. Przedwczoraj odkrylam
jednego w malzowinie ucha - byl juz napompowany.
Ohyda. Mam nadzieje, ze ten nie byl jednak nosicielem boreliozy.
Ja zawsze w takiej sytuacji wydlubywalam glowe kleszcza igla, tak jak sie
wyjmuje Dzazge z palca. Nie moglam zniesc mysli ze w moim psie tkwi jakies
cialo obce i musialam sie tego pozbyc. Niestety, nie wszystkie oderwane
glowy kleszczy same odpadaja. Jesli taka glowa tkwi gleboko, to czesto
zarasta skora od gory, otorbia sie i psu zostaje brzydkie zgrubienie pod
skora.
Teraz nie mam problemu, do usuwania kleszczy uzywam takiej specjalnej malej
plastikowej pesetki (dostalam w komplecie ze szczeniakiem w niemczech). Ten
przyrzad ma ta zalete, ze wogole sie kleszcza nie ciagnie, tylko wykreca w
strone przeciwna do ruchu wskazowek zegara (kleszcz sie wkreca zgodnie z
ruchem wskazowek zegara).
Stanowczo nie nalezy kleszcza niczym smarowac, przypalac, draznic, bo moze
zaczac wymiotowac, a to jest najgorsze jesli jest nosicielem chorob.
Kilka slow co do kleszczy (ktore budza u mnie osobiscie
wstret) podobno sa jakies krople na te paskudztwa. Dwie, trzy
wciera sie psu na karku i kleszcz go nie rusza. Nie pamietam ich
nazwy ale jak sobie przypomne ( a moze ktoras z was o nich
slyszala?) to wam podam.
Krople nazywaja sie Frontline - wciera sie w skore cale opakowanie. Koszt
ok. 20 zlotych. Plus - latwe stosowanie (wystarczy wkroplic w skore za
pomoca aplikatora w ktorym krople sa sprzedawane), minus - trzeba odnawiac
co miesiac, w przypadku psa duzego zdarza sie ze kleszcze wczepiaja sie w
miejsca oddalone od karku, bo tam dzialanie preparatu jest oslabione. Jest
tez Frontline w spraju - koszt ok. 50 zlotych, zawiera ok. 10 dawek na psa
wielkosci RR. Plusy - spryskuje sie calego psa rownomiernie (oczywiscie
uwazajac na oczy, uszy i paszcze) wiec dzialanie na calej "powierzchni"
jednorodne. Minusy - trudna aplikacja (psy tego bardzo nie lubia) i jak
poprzednio odnawiamy co miesiac. W obydwu przypadkach nie chodzi o
spryskanie siersci tylko skory w zwiazku z czym paradoksalnie stosowanie u
psa dlugowlosego jest latwiejsze (latwiej odgarnac siersc i dostac sie do
skory).
Rzeczywiscie, te krople, o ktorych myslalam nazywaja sie Frontline, ale z
tego, co wiem nie wciera sie calego opakowania, a zaledwie 3 krople na karku i
3 nad ogonem. Wieksza dawka powoduje czasami wypalenie skory i pies traci w tym
miejscu siersc.
To cenna informacja o tym dozowaniu kropli na poszczegolne czesci grzbietu.
Ja zauwazylam wlasnie, ze jak u X. zaaplikuje je zgodnie z instrukcja, to
w tym wlasnie miejscu przez jeden dzien linieje.
Czy nie ma czegos lagodniejszego na nasze delikatniutkie rodezjanki ?
I uwazasz ze te trzy krople zabezpieczaja twojego psa? pomijajac fakt, ze
miejsce aplikacji _KARK_ nie jest przypadkowe - to jedyne miejsce z ktorego
pies nie jest w stanie sobie preparatu zlizac. Nie wymyslono go sobie bez
powodu - Frontline (jak i pozostale srodki przeciw kleszczom i pchlom) po
zarzyciu doustnym sa silnie toksyczne. Rozumiem ze po zaaplikowaniu kropli
nad ogonem nie spuszczasz psa z oka przez co najmniej 5 godzin?
Zazwyczaj aplikuje mu je w takim czasie, gdy jestem pewna, ze Bagi albo
idzie spac, albo bedzie w miare spokojny i nie bedzie sie wiercil za bardzo.
Troche bez sensu byloby, gdybym pomagala mu na kleszcze, a miala w nosie to,
czy sie nie otruje.
Od samego poczatku wylewam Paskowi caly Frontline na kark. To samo robie z
Safiri, aczkolwiek ona ma inna dawke, bo F. dawkuje sie w w zaleznosci od
wagi. Powtarzam czynnosc co miesiac. Nigdy psy nie mialy najmniejszych
problemow skornych. A jakie dawkowanie F. zalecaja producenci (abstrahujac
od porad weterynarzy)? Czy ktos posiada ulotke, czy tylko spekulujemy?
Mam pytanie, otoz ten preparat ( "F") jest tez na pchly i jest na nie
aktywny ok.2 mies. Czy nie przedawkuje sie go, stosujac co miesiac na kleszcze ?
O to musisz spytac wet'a - ale nie wydaje mi sie zeby stosowanie go co
miesiac powodowalo przedawkowanie.
W kazdym razie, jesli sie na niego zdecydujesz, to radzilabym stosowac ten
pryskany po calosci psa - RR jest psem duzym i moze sie zdarzyc ze po
zaaplikowaniu na kark pies zalapie kleszcza w pachwinie na przyklad, ty nie
zauwazysz, kleszcz sobie posiedzi wiecej niz 48 godzin... itd...
Jest jeszcze obroza zawierajaca AMITAZE - nazywa sie PREVENTIC. Koszt ok. 40
zlotych, dziala przez 4 miesiace. Plus - latwosc aplikacji ;-) zakladasz na
psa i juz. Minus - pies musi ja nosic caly czas. Jest wodoodporna.
W obydwu przypadkach preparaty nie gwarantuja sie kleszcz sie nie wczepia,
ale to ze sam odpada przed uplywem 48 godzin czyli przed czasem w ktorym
zaczyna zarazac chorobami.
Oczywiscie preparatow jest wiecej, niemniej jednak te polecam szczegolnie z
5 letniego doswiadczenia u dlugowlosego psa.
Nie polecam za to lekkomyslnosci i nie stosowania zadnych preparatow
przeciwkleszczowych. Zbyt wiele psow z mojego otoczenia odeszlo zbyt
wczesnie po bebejszozie. I tutaj nie ma zadnego znaczenia miejsce
zamieszkania ani miejsce spacerow. Kleszcze sa wszedzie nawet na
przyblokowych trawnikach.
Czy w tej obrozy pies moze sie swobodnie bawic z innymi psami,
tzn.dotykac, lizac itp.
W kazdym razie jesli chodzi o AMITAZE to jest ona srodkiem trujacym - na
kazdym opakowaniu jest instrukcja co zrobic w przypadku kiedy ktos sie jej
najje. Najje w doslownym tego slowa znaczeniu - rozmawialam z wet'em i
powiedzial mi ze pies musialby zjesc kawalek obrozy zeby preparat mu
zaszkodzil, ale jesli chcesz sie czuc pewniej, to na czas zabawy mozesz psu
obroze zdjac (pamietajac o umyciu rak po powrocie do domu - truizm ale
lepiej dwa razy powiedziec niz mialoby zaszkodzic).
Na czas zabawy mozesz psu obroze zdjac.
Pytanie: Czy po zdjeciu obrozy (na czas zabawy) nie bedzie na siersci
niebezpiecznej dawki preparatu ?
Wtracam sie. Wlasnie dlatego ja nie uzywam obrozek. Natomiast jakos
wierze, ze po zakropleniu Frontline, po odczekaniu 5 godz preparat bedzie
wchloniety i nic na zewnatrz sie nie przedostanie (ze wzgledu na dzieci to
dla mnie istotne). Jeszcze jedno, moze po miesiacu nastepna dawka powinna
byc o polowe mniejsza? Zakladajac, ze na kleszcze po miesiacu nie dziala a
jeszcze miesiac na pchly, a wogole zuzywa sie po 2 mies.
wskakuj na górę