<--
-->
...RR gdzies zniknal. Wlasciciel juz myslal, ze pies stchorzyl i go
zostawil, a okazalo sie, ze nagle wyskoczyl z krzakow i zaatakowal
napastnika od tylu! (...)
Znalam te historie, ktore przytoczyla Ula, nie wiem prawda, czy legenda, ale
na pewno na liscie ridgebackowej pare miesiecy temu byl opisywany przypadek
(tuz po fakcie), gdy starszy czlowiek zostal napadniety przez dwoch zbirow z
bronia. Uszedl z zyciem dzieki swojej rocznej(!) suce RR, ktora wyskoczyla
znienacka z krzakow i skoczyla na plecy jednego, a potem pogonila drugiego
(chyba w miedzyczasie zostala postrzelona) - wszyscy wyladowali w szpitalu.
Wcale bym sie nie zdziwila, gdyby byla prawdziwa. Swego czasu ukazal sie w
New York Timesie artykul opisujacy napad na pewna pania, ktora wyszla na
spacer ze swoim collie i rr do Central Parku o zmierzchu. Zostala
napadnieta, collie oberwal porzadnego kopniaka i zwinal sie skowyczac,
natomiast kopniak w rodezjana trafil w proznie, a pies wyskoczyl na
napastnika z drugiej strony. Ile w tym prawdy, a ile ubarwienia
dziennikarskiego nie wiem, niemniej jednak opis ataku, a co za tym idzie -
refleksu i szybkosci rr jest jak najbardziej prawdopodobny.
Typowe zachowanie rodezjana, chroniace go przed pazurami i zebami zwierzyny,
ktora osaczal, a jednoczesnie pozwalajace na jej oglupianie i trzymanie w
miejscu. Rodezjan nauczony jest unikac ataku, co nie znaczy, ze sam go nie
zastosuje. W sytuacjach, ktore tego wymagaja, pies zaatakuje, ale nigdy
"head on" - zawsze z boku badz z tylu, bo wowczas jest najbardziej
bezpieczny.
"W jednej z moich ksiazek o rasach jest napisane o RR (w wolnym
tlumaczeniu): 'Jezeli masz diamenty, to to jest rasa, ktora Ci to
przypilnuje'."
Podobnie jak rottweiler, doberman, amstaff, bull, mastiff, itp... Duzo
uproszczona opinia...
Rhodesiany byly wyhodowane nie tylko do polowan, mialy bronic farmy i
rodzine wlasciciela. W zwiazku z tym maja troche inna psychike niz
pozostale goncze (wlasciwie nie wiem czemu zostaly zaliczone do gonczych, sa
spokrewnione z gonczymi tylko przez pointery, wiec raczej daleko).
Gwoli scislosci: pointer nie jest psem gonczym.
Nie jest. Ale jest blizszym krewnym ich niz np: terier.
Natomiast w stworzeniu wspolczesnego rr z psa Hottentotow braly udzial zarowno pointery,
jak i wyzly, teriery, charty i zapewne wiele przypadkowo dodanych ras.
Rodezjan jest przede wszystkim psem gonczym i kazdy aspekt jego osobowosci
na to wskazuje. To, ze bronil dobytku swego pana, wiazalo sie bezposrednio z
jego natura, a wiec nieslychana odwaga i lojalnoscia. Pomogly tez gabaryty.
Kuvasz czy anatolian maja podobne w tym aspekcie cechy, jednak nie umieszcza
sie gdzie inndziej, jak miedzy rasami pasterskimi, calkiem zreszta slusznie.
Rodezjan ma wspanialy wzrok, wech i sluch, gleboko zakorzeniona potrzebe
wykorzystania swych zmyslow w powiazaniu z pewna niezaleznoscia myslenia,
wymagana od psow gonczych.
No wlasnie, ze chyba nie kazdy aspekt osobowosci RR wskazuje, ze to
gonczy: po pierwsze goncze raczej nie sa psami obronnymi. Poza tym, goncze
posluguja sie wechem, a RR zarowno wechem jak i wzrokiem (klania sie spadek
po greyhoundach i innych chartach). Goncze nie maja instynktu 'pasienia',
ktory ma wiele rhodesianow. RR maja naprawde wiele cech, ktorych goncze nie
maja.
Co masz na mysli poprzez rodezjanowy instynkt pasienia?
Nie wiesz? Taki sam jak maja np: border collie. Z tym, ze nie wszystkie
ten instynkt maja. Jakis czas temu byla o tym mowa na RR-folk. Podawali
nawet gdzie mozna sie zglosic, zeby przetestowac swoje psy (w USA
oczywiscie). Kobieta, ktora poddala testowi dwa swoje RR, byla zadziwiona
gdy drugi klasycznie zaczal dzialac jak owczarek (pierwszy po prostu chcial
owce ugryzc :-).
Nie, nic o tym nie wiedzialam.
Pozwole sobie na polemike. Przede wszystkim istnieje pewna systematyka ras i
sa one pogrupowane wedlug swych cech charakteriologicznych, przeznaczenia i
pochodzenia, itp. W obrebie jednej grupy jest mnostwo ras, ktore sa
wyjatkowe pod jakims wzgledem, jednak kazda z nich wiaze ich, nazwijmy to
umownie "powolanie". Kuvasz, border collie, PON - wszystko pastuchy bez
dwoch zdan, a jakze od siebie rozne.
Tu wrzucilas do jednego worka dwie, rozne grupy: jedne sa psami, ktore
mialy bronic stad przed napastnikami (np. kuvasz i wszystkie gorskie, rosle
psy w jednym mniej wiecej typie), inna grupa sa mniejsze, zwrotniejsze psy
do zaganiania (tu PON i border collie).
To nie sa dwie rozne grupy - wszystkie sa psami pasterskimi, tak jak
goncze - gonczymi, ale kazdy z nich inny. Bc rowniez jest inny niz PON.
Te dwie grupy zostaly zaszufladkowane tak samo, niemniej jednak rozni je
pochodzenie, ogolny pokroj i praca jaka od nich wymagano by wykonywaly.
Opinia dotyczaca gonczych, jakby nie bylo. Staralam sie przedstawic inne
grupy psow, ktore ogolnie spelniaja pewien warunek.
Australian silky, szkocki i czarny
ruski - wszystko teriery, a kazdy zupelnie inny. Nie mam oczywiscie na mysli
eksterieru, ale cechy, ktore znajduja zastosowanie w innych dziedzinach
zycia, badz odrozniaja dana rase od innej w tej samej grupie.
Tu tez w jedym worku roznosci: czarny ruski ma wiecej sznaucera niz
teriera w sobie, jest to mieszanka miedzyrasowa, tak jak w przypadku RR. I
tez nie rozumiem dlaczego wyladowal w grupie terierow.
Dobrze, czarny ruski jest dyskusyjny. To podam za przyklad silky, szkota i
bulla.
Pierwszy najslodszy i najspokojniejszy bodaj z calej grupy, drugi uparty i
niezalezny, trzeci inaczej zbudowany, wyhodowany w innym celu i dowcipny.
Kazdy inny, ale kazdy niezaprzeczalny terier.
A pierwszy nie uparty jak typowy terier? Nie znam sie na terierach,
jakos ta grupa zawsze mnie najmniej interesowala, a zwlaszcza "toy" grupa.
Ale wszystkie "bulliki" (bullterier, amstaff itp) sa tez mieszanka: buldoga
i teriera, i w charakterze to doskonale odzwierciedlaja (mowie o
statystycznym, srednim przedstawicielu rasy).
Silky jest najmniej krnabrny i najbardziej slodki z terierow. On i szkot to
woda i ogien.
Nadal uwazam,
ze rr jest w kazdym calu psem gonczym. Aczkolwiek kazdy gonczak jest inny i
kazdy posiada cechy, typowe jedynie dla tej rasy, badz jakiejs male grupy
ras spokrewnionych. Rownie dobrze mozna by powiedziec, ze ogar nie jest
typowym gonczakiem, bo "gra". Goncze nie sa raczej psami obronnymi - zgoda,
ale rodezjan nim rowniez nie jest (chociaz najpierw nalezaloby sobie
wyjasnic, co znaczy "obronny").
Prawde powiedziawszy, gdybym miala chronic
diamenty psem, wolalabym do "zatrudnic" owczarka poludnioworosyjskiego. On
nie pozwolilby tknac wlasnosci swego pana. Gdybym wyszla zrobic herbatke,
moje diamenty zniknelyby razem z tym, kto mial na nie chrapke, i to pod
czujnym okiem mojego rodezjana. W tym przypadku ochrona wlasnosci a
terytorium to dwie rozne sprawy. A z kolei terytorium chronil bedzie rowniez
york, choc z innym skutkiem i wywierajac inne wrazenie.
Raczej nie diamenty mialam na mysli, a osobe wlasciciela. Zgoda,
najpierw trzeba byloby uscislic definicje "psa obronnego", ale chyba tu
akurat mamy takie samo zdanie, wiec nie ma potrzeby.
Dodam trzy grosze. Pies obronny to w moim pojeciu m.in. pies karny. Taki, u
ktorego instykt nie jest silniejszy od komendy, ktory reaguje blyskawicznie
na kazda z nich i nie mysli samodzielnie. Taki pies da sie natychmiast
odwolac, a bywaja sytuacje ktore tego wymagaja.
Dlatego twierdze, ze ridgeback psem obronnym nie jest.
Ty mowisz o wyszkolonym psie. Wedlug tej definicji goldeny sa obronne:
moj jest wyszkolony wlasnie (i zaatakowal napastnika kiedys). A jednak
goldeny nie sa rasa obronna. Co wiecej, czy to, ze dany rotweiler nie slucha
polecen, swiadczy o tym, ze rotweilery nie sa rasa obronna?
Nie chodzilo mi o szkolenie a charakterystyke psychiki. O psa, ktory dzieli
chec wspolpracy ze swym panem i radosc z wykonywania jego polecen z
naturalnym instynktem obrony wlasiciela i jego stada.
Nie zrozumialysmy sie. Wspomnialam jedynie o jednej w paru cech psa
obronnego, ktorej rodezjan raczej nie odzwierciedla, a ktora charakteryzuje
psy o, nazwijmy to, pewnej potrzebie wypelniania polecen i dozie
sluzalczosci polaczonej z obowiazkowoscia. Tak jak golden moze byc
wyszkolony, tak i doberman moze byc tchorzem. Odnioslam sie w calkowitej
ogolnosci do pokroju ras, ich wlasciwych cech i naturalnych zdolnosci.
Piszac, ze RR sa obronne, chodzilo mi o wrodzony poped do zaatakowania napastnika,
nie o stopien wyszkolenia. I nie pisalam o danym psie, a o statystycznym
przedstawicielu rasy.
Ja rowniez. RR nie ma naturalnego popedu do zaatakowania napastnika, gdyz
byl stworzony, aby unikac walki. Raczej blyskawicznie ucieknie przed ciosem,
natychmiast odwroci sie przodem i bedzie obserwowal. Jezeli sytuacja bedzie
tego wymagala, zaatakuje, ale nie zrobi tego zawsze w sytuacjach
potencjalnego zagrozenia. Czesto bedzie probowal odstraszyc przeciwnika badz
mu zagrozic. Atak w postaci ugryzienia to absolutna ostatecznosc.
Do czego zmierzam? Otoz stwierdzenie, ze kazdy apsekt osobowosci rr swiadczy
o jego gonczej naturze jest na dobra sprawe zalezne od spojrzenia badz
nomenklatury. Ja tak uwazam, ktos inny moze sadzic inaczej. Nie wsadzilabym
rodezjana do zadnej innej szufladki, niz ta z gonczymi. A ze jest rasa
wyjatkowa, odbiegajaca od innych w swej grupie - wszyscy to wiemy, bo
rodezjany kochamy. To samo powie wlasciciel borzoja, juzaka, wilczarza
irlandzkiego, basenji, teriera szkockiego i mnostwa innych ras - i tez
bedzie mial racje i tez nie bedzie goloslowny.
OK, OK...:-) - ja uwazam, ze sa duzo ciekawsze niz POZOSTALE (!)
goncze....
Absolutnie sie z Toba zgadzam. Sa przeciez najciekawsze!
Jezeli rr nie jest rasa goncza, to jaka jest???
Jedyna w swoim rodzaju. Ogolno uzytkowa (po angielsku, nie ma takiej
rozbieznosci, jest po prostu hound, co tez zaweza charakterystyke, ale
mniej).
Wlasnie - zaweza mniej i moim zdaniem to za malo. Niestety, z uznaniem rr
jako psa ogolno-uzytkowego nie moge sie zgodzic.
A ogolno uzytkowy z zaznaczeniem, ze typu gonczego?
To w dalszym ciagu za malo, bo nikomu nic to nie powie. Postaram sie
wyjasnic, dlaczego. Poza tym, co widze w tej rasie, jej geneza i natura, o
ktorej juz pisalam, jest jeszcze polityka.
Po pierwsze. Sa machiny potezniejsze od nas samych - media, opinia
publiczna, plotkarstwo. Nie stac nas na zadne uklony w ich strone, bo kazda
z tych rzeczy de facto zabija rase, jedna po drugiej. Zadna z takich
poruszonych machin dotyczacych silnych, inteligentnych psow
"ogolno-uzytkowych" sie zatrzyma sie sama z siebie, a prawdziwi hodowcy
desperacko walcza o uratowanie opinii rasy - kiedys dobermanow, choc ciagle
niesmak pozostal, potem rottweilerow, obecnie wszelkich bulli.
Nie chcialabym, aby zbyt wiele rodezjanow polazlo w niewlasciwe rece, "bo to
rasa ogolno-uzytkowa" nawet z zaznaczeniem. Zainteresowani wybiorczo
dopowiedza sobie reszte - pies silny, szybki, odwazny i rowniez wybiorczo
zapomna o
niezaleznym mysleniu, silnym instynkcie lowieckim, koniecznosci umiejetnego
podejscia i wychowania...
Po drugie. Labrador tez jest psem ogolno-uzytkowym. Ma towarzyski charakter,
nie nadaje sie zbytnio na obronce, jest generalnie pozytywnie nastawiony do
calego swiata. Rodezjan nie jest labradorem. Gdy masz do czynienia ze slodka
zamozna rodzinke ze slodkimi dzieciakami, ktora siega po pierwszego w zyciu
psa, jak myslisz, co im powie zaznaczenie "typu gonczego", o ile w ogole na
nie zwroce uwage? Potem, w najlepszym wypadku, sa lzy, bol i cierpienie - i
psa i ludzi, bo nikt im nie powiedzial, ze trzeba mu poswiecac sporo czasu i
go zrozumiec, bo trzeba mu jasno i konsekwentnie wskazywac miejsce w
hierarchi, bo trzeba z nim pracowac umiejetnie, uwzgledniajac kombinacje
jego charakteru
i instynktu, itd. To w najlepszym wypadku - w najgorszym zostaje schronisko,
porzucenie, oddanie w bylejakie rece, itd.
Tyle a propos rodezjanowej polityki w duzym uproszczeniu.
"...bo trzeba mu jasno i konsekwentnie wskazywac miejsce w
hierarchii..."
-- :-) :-) Hmmm, wydaje mi sie, ze tu sie "fiszeryzm" klania....
Naturalnie! Fiszeryzm jak w morde strzelil. Z tym, ze zmodyfikowany, bo nie
do konca w niego wierze i podejscie Fischera nie calkiem mi odpowiada.
Natomiast jestem jak najbardziej zwolenniczka hierarchii stadnej. Nikt mnie
nie przekonywal do czegos odmiennego.
Ja tez jednak mysle, ze RR staja sie powoli rasa ogolno-uzytkowa o
charakterze obronnym (to chyba bylaby 'working group'?), a zaliczanie ich
wciaz do groupy gonczej wiaze sie w wiekszej mierze z geneza rasy. No bo
powiedzcie sami, kto z was tak naprawde wykorzystuje rodezjanowy instynkt
lowiecki? Slyszalam wprawdzie od paru wlascicieli tutaj, ze RR uwidocznia
swoj lowiecki instynkt uganiajac sie za wiewiorkami czy inna zwierzyna, ale
to wszystko w okolicach domu.
A gdybysmy byli takim przecietnym mysliwym z zapotrzebowaniem na psa,
zapewne szybciej sklonilibysmy sie w strone wyzla badz posokowca. Przeciez
nie polujemy na zubry czy inna zwierzyne tych gabarytow. Poza tym, umowmy
sie, ze nasz polski swiat lowiecki nie slyszal albo slyszal o wiele za malo
o rodezjanach aby chciec i umiec z nimi pracowac. Zwlaszcza, ze przecietny
mysliwy nie bedzie sie w to zaglebial, kiedy potrzeba psa do pracy, a z
pewnoscia nie kazdy rr do tego typu pracy bedzie wlasciwy.
RR staje sie nieuchronnie psem typowo domowym, dotrzymujacym towarzystwa,
podobnie dzieje sie z basetem, Whippetem, czy Saluki. A przeciez wszystkie
naleza do tej samej 'hound group'.
Masz racje, ze media odgrywaja duza role w popularyzowaniu rasy. Do tej
pory widzialam dwa filmy z RR, jednym z nich byl 'Far Away from Place' (czy
cos takiego), amerykanska szmira naszego 'W pustyni i w puszczy', gdzie psa
towarzyszacego dzieciom 'gral' wlasnie RR. W drugim filmie RR walczyl z
niedzwiedziem. A wiec przedstawiane sa jako psy raczej obronne, ale na
szczescie pozytywnie obronne (nie tak jak dobermany lub rottweilery). Tak
jak rozne warunki socjologiczne czy psychologiczne wplywaja latami na
ksztaltowanie sie czlowieka (z czlonka plemienia afrykanskiego,
przywiezionego do Stanow w wieku dwoch lat wyrosnie Amerykanin lubiacy
humburgery), tak samo rasa psa moze ulec negatywnym lub pozytywnym
przemianom na przestrzeni lat.
Calkowicie zgadzam sie, ze nalezy sie starac, zeby RR nie wpadaly
w rece osob nie majacych pojecia o rasie. Nie sadze jednak, zeby
przynaleznosc do jakiejkolwiek grupy miala na to wplyw. Natomiast nie
nalezaloby dopuscic do popularnosci rasy. Staram sie to robic, na te
niewielka skale, na ktora moge. Moj pies podoba sie wielu osobom, ja staram
sie zawsze ich zniechecac, mowiac o moich z nim problemach, ze ma czesto
wlasne zdanie co nalezy w danym momencie zrobic, - prawde mowiac troche
nawet przesadzam ( poza tym chyba mam zla skale do porownania, moj starszy
pies, Guy, jest zupelnie inny i "bezproblemowy") .
RR czesto generalizuje sie do tylko trzech cech glownych: hunter, guard and
companion, bo glownie dla tych cech czy tez zapotrzebowan zostaly one
wyhodowane przy europejskich osadnikow w Afryce Poludniowej.
wskakuj na górę