<-- -->

Free Web Hosting : Free Hosting : Troubled Teens : Report Abuse


DOK¥D ZMIERZASZ, RODEZJANIE? droga dyskutanci archiwa zabawa powrót

Bylam z dzieckiem wczoraj na "W pustyni i w puszczy". Joasia zobaczywszy filmowego Sabe pytala czy to ridgeback? Calkiem ladny pies, podobny rzeczywiscie do RR. Duzy, szczuply, pysk mial dlugi - jak na masfifa. I wlasnie. Patrzac na tego psa mialam refleksje, ze mastify byly to sprawne psy, do walk. I co z tym psem zrobiono???? Ten egzemplarz, mastif angielski (glownie byl w filmie rekwizytem, ale to inna sprawa) w rzadkich momentach kiedy sie poruszal widac bylo, ze robi to malo sprawnie. Gdzie ta kocia zwinnosc... (taka jaka ma ridgeback). Dla mnie to zepsuta rasa....I dalej patrzac na inne: ONy z zadem na ziemi, kustykajace angielskie buldogi z zadyszka....jej, gdzie jest etyka hodowcy takich ras....
Do wyboru mamy dwa miejsca. Byc moze ci z etyka tam z tylu doprowadzili do takiego a nie innnego wypaczenia rasy, tworzac potwory, rozmnazajac je i na nich zarabiajac. Byc moze ci drudzy, doprowadzli do tego samego w imie rozwoju wymaganych cech wzorca. Z tym, ze dopiero wspolczesnie ludzie sie budza z tegu snu i wyobrazenia o danej rasie. A i to niekoniecznie. Byc moze, dekade naprzod, okaze sie, ze prega rodezjanow pozostaje nienaruszona, ale ich funkcjonalnosc pozostawia wiele do zyczenia...
Ja jeszcze nie widzialam "W pustyni i w puszczy" i tez sie zastanawialam czy moze akurat wystepowal tam RR.
Sadze, ze dobrze sie stalo, ze w filmie ("W pustyni ...) nie wystapil RR, chociaz ja tez go widzialam (nadawal by sie). Bylaby to zaglada dla rasy (popatrz co sie stalo z dalmatynczykami po "101 d..."). W ogole anagazowania do filmow psow rzadkiej rasy, to pojawianie sie problemow dla danej rasy.
Ten angielski mastiff rzeczywiscie byl tylko rekwizytem w filmie (co mnie bardzo razilo: dlatego tak sie rozwodze nad tym). Glownie lezal i dyszal. I nie wiem, czy to z braku szkolenia (Adas - filmowy Stas - mowi, ze byl to po prostu glupi pies / moze 2 psy), czy klimat mu nie odpowiadal. Niezaleznie od tego, ten mastiff widac bylo, ze tak naprawde nie bylby w stanie nadazyc za karawana, upolowac cos sobie, no po prostu przezyc. Tez uwazam, ze RR duzo bardziej by pasowal (lub, zeby trzymac sie Sienkiewicza, afrykanski Boerboel).
Byc moze warunki nie byly odpowiednie. Nie wiem, jakby sie ta kocia zwinnosc rodezjana przejawiala w godzinach pracy na afrykanskim planie filmowym. Do tego zapewne ani grama adrenaliny, jak w przypadku odczuwania nastroju mysliwego czy tez w rezultacie: osaczania lwa. Gdyby ktos mogl wytlumaczyc psu, ze mu sowicie zaplaci, moze i by dal sie przekonac. A gdzie jego pan, jego stado, jego komfort? Mysle, ze ocenilas psa w filmie bardzo surowo, niezaleznie od rasy. To nie jego wina, ze tak sie zachowywal, a niewatpliwie wina osob wspolpracujacych z filmem.
O ile sie orientuje, Sabe zagral, po raz drugi w ekranowej wersji, dog niemiecki zolty. Nie bylam na filmie, ale pies na zdjeciach bardziej mi przypomina doga z niekopiowanymi uszami niz mastiffa.
Hmm, moze masz racje, pies byl wysoki, morda dluga. Ale leb nosil nisko i byl potezniejszy niz przecietny dog. Ja sie zasugerowalam, ze to musi byc mastiff, dlatego widzialam mastifa... A swoja droga, mysle, ze powinien role Saby miec afrykanski Boerboel - mastif z czasow Sienkiewicza. Jeszcze nie zepsuta rasa. Bo, Gabi, hodowana czysto uzytkowo.
Co to wlasciwie za rasa? Czy jeszcze istnieje?
Jest to rasa nie dawno uznana, pochodzi z RPA, ostal sie na farmach, jego zdaniem bylo pilnowanie farm, czasem stad bydla. Sam sobie w czasie podrozy polowal.Opis tego psa i jego pochodzenie jest zbiezne z opisem i pochodzeniem RR. Z tym, ze jest to mastif i bez pregi. Mnie sie wydaje, ze przodkowie tego psa musieli brac udzal w powstaniu RR, bo czas i miejsce to samo.
Co to znaczy "zepsuta"? Co to znaczy "czysto uzytkowo"? Naprawde nie wiem. Jak sie do tego ma foxhound, pointer, czy posokowiec,a moze i rodezjan?
Czysto uzytkowo, to znaczy, ze wyglad nie ma znaczenia jesli pies jest sprawny i wypelnia funkcje mu przeznaczone. Jak to ma sie do ras przez ciebie wymienionych? Nie wiem. Ale podejrzewam, ze coraz "ladniejsze" pointery maja coraz slabszy wech i stojke. Bo nikt nie zwraca na te cechy uwagi. Ale rasy wyzej wymienione , sa wciaz uzywane do polowan, wiec stosunkowo im najmniej cokolwiek grozi. Popatrz co stalo sie z collie - owczarek collie ma sie nijak do swojego pierwowzoru: border collie - teraz tym tez grozi niebezpieczenstwo - przez wiele lat hodowcy borderow nie chcieli, zeby ich psy byly wystawiane, woleli miec "kundle". Teraz sa pracujace bordery i wystawowe: wystawowe maja juz inny charakter: sa spokojniejsze. To generalna tendencja dla psow rasowych: psy bez instynktow, ktore przeszkadzaja w miescie....
Wracajac do Boerboela, nie zepsuta rasa tzn: psy nie miewaja dysplazjii tak czesto, jak inne mastify. Sa dlugowieczne. Poruszaja sie sprawnie. Fafle maja bardziej przylegajace, mordy troche dluzsze i nie slinia sie koszmarnie. Pilnuja faktycznie tych swoich farm (moga byc grozne). I roznia sie bardziej miedzy soba troche wygladem...
Jestem bardzo, bardzo ciekawa, skad pochodza Twoje informacje.
Ze stron internetowych na temat boerboelow. Od razu przyznam, ze nie rozmawialam z hodowcami, ani nie widzialam psow na zywo. Rasa zaintweresowalam sie bo, jak pisalam, moze to byc jeden z przodkow rodezjanow (inaczej: moze mialy wspolnego przodka).
Choroby genetyczne nie zawsze wynikaja z "zepsucia rasy". Czesto z braku swiadomosci, badz z paradoksalnego faktu wielkiej rzadkosci rasy (paradoksalnego, bo gdy rzadka, to nikt jej nie bada i tak sie rozwija problem, gdy popularna to problem robi sie tez wszechobecny). Na poczatku taka rasa stanowic swietny biznes. Odwiedzilam kilka stron (europejskich!) hodowli boerboela i na zadnej nie znalazlam najmniejszej wzmianki o problemach zdrowotnych. Ani rowniez najmniejszej wzmianki o wynikach badan, chociazby w kierunku dysplazji stawu biodrowego. Wszystkie molosy na to cierpia, cierpia rowniez inne duze rasy - dlaczego boerboelow sie nie przeswietla? Aby moc okreslic stan zdrowia genetycznego rasy, trzeba miec dokumentacje na ten temat. Trzeba miec jakies prawdopodobienstwa, czestotliwosci wystepowania chorob, ludzi, ktorzy podadza to do wiadomosci, itd. Nie mozna przeciez opierac tego swierdzenia na nieistniejacych skutkach nieistniejacych badan!
Zauwazylam kopiowane ogony i nie bardzo moge odniesc to do faktu, ze eksterier nie ma znaczenia Najwyrazniej ma, a watpie, aby ogon przeszkadzal jakiemukolwiek boerboelowi w pelnieniu swych funkcji.
Oczywiscie, teraz exterier sie liczy. Od niedawna. Odkad rasa stala sie uznana. Ogladalas europejskie psy? Ja afrykanskie glownie, i glownie ogoniaste, choc byc moze bez ogonow tez byly. Dlaczego nie sa przeswietlane? Nie wiem. Powinny. Ale dlaczego sa zdrowsze od innych molosow (bez dysplazjii)? Bo nikt kulawego psa na farmie nie bedzie trzymal, ani szczeniakow po takim psie, a ciezka dysplazja ujawnia sie w mlodym wieku (ok 2 lat, a czasem duzo wczesniej). Wybierano najbardziej sprawne fizycznie psy. Reszte pewnie zabijano. Teraz sprawnosc fizyczna stracila na znaczeniu, a ponadto pula genetyczna zostala zawezona: wiekszy nacisk wiec nalezy polozyc na badania pod katem wad genetycznych.
Gabi, ja tez uwazam, ze psy nalezy badac. To jest oczywiste. Oprocz tego uwazam, ze w dzisiejszych czasach jest duzo trudniej eliminowac chore (genetycznie) psy niz w czasach gdy psy pracowaly. Bo nieuczciwosci ludzi nie zmienisz. I nie zmienilo sie tu nic na przestrzeni dziejow. Ale kiedys ludzie brali szczeniaki danej rasy po sprawdzonych psach. Dzisiaj biora bo hodowca mowi, ze sa wspaniale, a to, ze np suka nie lubi biegac (bo ja stawy bola) to nawet lepiej, bo nie ucieka....I tyle. Po prostu uwazam, ze dzisiejszy sposob hodowania rasowych psow jest bardzo nie dobry dla kazdej rasy. I trzeba bardzo duza uwage poswiecic zeby danej rasy nie zmarnowac.

Niemniej jednak, kiedy staram sie wytlumaczyc i dzialac z nasza rasa w kierunku psa gonczego, slysze o jego wszechstronnej zdolnosci. Za chwile beda coraz czesciej pojawialy sie opinie: chcialam(-em) wyzszego, albo bardziej agresywnego, bo to pies obronny. chcialam(-em) takiego na podworze, bo to pies strozujacy. chcialam(-em) malego, bo trenujemy agility, albo drobnego, bo biegamy w wyscigach. Lub tez spokojnego, uleglego, bo "ja szkole psy dla niewidomych. Idzmy dalej, a zrobimy z rodezjana to, czym nie powinien byc (i jeszcze nie jest) i nigdy nie byl, tak jak chciazby bulldog. Dopiero dzisiaj, wspolczesnie, zastanawiamy sie nad ON-a tylnym katowaniem, glowami bulldogow, nosami mopsow, itd. Dobre ostrzezenie dla tych, ktorzy cos moga zrobic. My mozemy, ale po to, by rodezjan zostal tym, do czego go stworzono, trzeba nad tym czuwac.
Jak? Jak bedziesz wybierac psy, ktore najlepiej sprawdzaja sie na polowaniach?
Mysle, ze nie ma potrzeby szukac tak daleko, jest to zreszta nierealne. Dodatkowo zapewne nasze kola lowieckie weszlyby natychmiast w konflikt wartosci z hodowcami psow wystawowych - odwieczny dylemat uzytkowosci i "urody". I racje obydwu stron.
Nie ma potrzeby, tu sie zgadzam. Ale rodezjan nie zostanie tym do czego go stworzono: eliminuje sie osobniki agresywne, a majac do wyboru wybiera szczeniaka po psach bardziej poslusznych (czyli o mniejszym instynkcie lowieckim). To generalna tendencja. Szkoda, ze rzadko bywasz na liscie klikerowej, tam pare tyg. temu na ten temat wypowiadali sie ludzie szkolacy psy w roznych krajach (m. in. Bogdan Gorny). Coraz wiecej jest, we wszystkich rasach, miskow, ktore spia, jedza i nie sprawiaja klopotu wlascicielomm, i to im odpowiada.
Rodezjanowe zmysly pozostana tym, czym sa, zreszta nikogo chyba nie interesuje wykluczenie tych cech w rozwoju hodowlanym.
Ale nie ma selekcjii na pozostawienie psow o najlepszych zmyslach. Stawia sie glownie na eksterier, i to by psy byly bez wad genetycznych (to w idealnym przypadku). Rowniez kumuluje sie wady genetyczne kryjac jednym psem wszystkie suki lub uzywajac ciagle tych samych linii (psow majacych wielu tych samych przodkow ).
Natomiast prawdziwe umiejetnosci i potega rasy lezy w jej budowie i psychice. Nie musze byc na polowaniu, zeby ocenic, czy dany rodezjan mogly potencjalnie sprostac zadaniom, do ktorych go stworzono. To jeden ze sposobow na unikniecie losu bulldoga chociazby.
Tak. Ja tez potrafie to ocenic jesli dobrze znam danego psa. Ale czy wybrala bys dla siebie psa o mozliwie najwiekszym instynkcie lowieckim? Bo ja na pewno nie. No i tu jest ta roznica prowadzaca w dalekiej przyszlosci do zmian.
tym tez grozi niebezpieczenstwo - przez wiele lat hodowcy borderow nie chcieli, zeby ich psy byly wystawiane, woleli miec "kundle". Teraz sa pracujace bordery i wystawowe: wystawowe maja juz inny charakter: sa spokojniejsze. To generalna tendencja dla psow rasowych: psy bez instynktow, ktore przeszkadzaja w miescie....
Nie podzielam Twojej opinii. Nie ma psa bez instyktow, ktore przeszkadzaja w miescie, my nawet z pewnoscia nie dozyjemy czasow, kiedy owe instynkty sie wykorzeni. Uwazam, ze wszystkie rasy je maja, czesto w zupelnie nienaruszonym stopniu, bedac psami wystawowymi. Tak sie sklada, ze w wiekszosci ras, w ktorej wystepuje podzial na wystawowe i pracujace, ci wystawiajacy chetnie widzieliby polaczenie tych dwoch rozdzialow albo jakis kompromis, natomiast tych drugich nie interesuje ani kompromis, ani wiedza siegajaca poza uzytkowosc psa.
BC to dobry przyklad. Cierpia na sporo problemow genetycznych, pare z nich zwiazanych z oczami. Nie sadze, aby wlasciciel duzego stada owiec stawial sobie za cel badanie swojego bordera pod katem czegokolwiek lub tez analizowal zdrowie szczeniat. Albo pies sie nadaje do pracy, albo nie. Nikt tez nie zajmuje sie genetyka w tym wzgledzie, chociazby w przypadku doboru partnera. Jeden pracujacy, drugi pracujacy - fajnie, mamy pracujace szczeniaczki.
To oczywiscie generalizacja, ale zapewne wsrod wlascicieli psow uzytkowych na niewielu palcach moznaby wyliczyc wyjatki, ktore siegaja po wieksza wiedze.
BC to dobry przyklad. Cierpia na sporo problemow genetycznych, pare z nich zwiazanych z oczami. Nie sadze, aby wlasciciel duzego stada owiec stawial sobie za cel badanie swojego bordera pod katem czegokolwiek lub tez analizowal zdrowie szczeniat. Albo pies sie nadaje do pracy, albo nie.
To chyba nie jest juz teraz tak. Odpowiedzialni hodowcy naprawde bardzo pilnie tego pilnuja. Opowiadala mi o BC troche Sara. Ma dwa, jeden po liniach wystawowych, a drugi po pracujacych. Oba po przebadanych rodzicach, troskliwie przez hodowce wybranych. Z tym, ze jak wiemy wszedzie sa dobrzy i zli hodowcy.
Proponuje: "Rodezjany- cechy rasy w hodowli europejskiej". Poniewaz jest pozno' ,to byc moze wyrazilam sie niejasno. Chodzi mi o to, czy rzeczywiscie te wspaniale cechy rasy (m.in. wytrzymalosc) nadal funkcjonuja, mimo ze tak dawno juz wystepowaly u przodkow w Afryce. Przeciez od b.dawna nikt z rodezjanami nie poluje (nie tylko na lwy). W zwiazku z tym psy te nie przebywaja w ekstremalnych warunkach, a wrecz przeciwnie, sa nianczone przez zakochanych w nich psiarzy. Co Wy na to. Moze ktos moglby rozwinac ten temat? Bo ja uwazam, ze nasze RR nie dalyby sobie juz rady np.5 dni bez jedzenia i picia. To sa juz typowe "rasowce".
Juz chyba kiedys byla dyskusja na ten temat. Zdania byly podzielone. Ja twierdzilam, ze RR przeksztalcaja sie powoli z rasy gonczej w uzytkowa (albo raczej domowa), co potwierdza Twoje zdanie na ten temat. Z tego co slyszalam, to przy spotkaniach z wiewiorka czy kotem nadal odzywa sie w nich instynkt gonczy, ale tak ogolnie to uwazam, ze robi sie z nich nieuchronnie rasa domowa (przynajmniej w Europie i Ameryce).
Bez jedzenia to pewnie dalyby rade, jak kazdy pies, ale w upal bez picia? Mowy nie ma. A jak Wasze pieski znosza upaly? Bo Denar rownie zle jak inne psy...
To kolejny "paradoks" moich rodezjanow. Pasi znosi upal fenomenalnie. NIE PIJE , albo inaczej - pije z wielkim umiarem. Nie pije bezposrednio po przyjsciu z "upalnego" spaceru, a odpoczywa. Dopiero potem troche pochlepce, potem nastepne troche, jakby gospodarowal woda. Kiedy spedzalismy kilka upalnych godzin na dzialce, Pasi po szalenczej zabawie z Safiri, ochladzal sie w piachu, po czym po kwadransie byl gotowy do dalszych szalenstw, a gdy Safira "wysiadla", bawil sie sam. Byc moze jest to kwestia wieku, ale Safiri tego nie potrafi. Biega szalenczo jakby ponad swoje sily, potem albo pada, albo "nakrecona" nie bardzo wie, co ze soba zrobic. Pije litrami. Pasi stosuje umiar w tego typu dzialaniach, choc tez gania jak wariat. Ale sil wystarcza mu na duzo wiecej. Po obserwacji ich dwojga, moznaby opisac wymowe ich ciala i zachowanie nastepujaco: Pasi: "Nie boj nic, wszystkimu podolam", Safiri: "Juz-nie-mo-ge-od-pocz-nij-my-wo-dy-cie-nia..."
A ukaszenia insektow? Ta ich siersc wogole nie chroni. Obejrzcie sobie te naprawde afrykanskie psy, ze strony ktora wczoraj podalam: one chyba maja siersc troche inna, rzeczywiscie chroniaca przed ukaszeniami owadow.
Widzialam - sa bardzo intrygujace i ciekawe. I miewaja prege! niesamowite.
Rzeczywiscie te afrykanskie psy wygladaja na takie troche mniej szlachetne, albo po prostu dzikie (i przy tym bardziej przystosowane do ich srodowiska naturalnego i wszelkich niedogodnosci). Nawet jest tam napisane, ze gdyby zabralo sie je z ich srodowiska naturalnego to by przeszkodzilo sie ich rozwojowi. Ridgebacks jednak bardziej mi sie podobaja:)
Gdyby byla mozliwosc takie proby ustalic, to jakia "dyscypline" wybralibyscie dla swoich psow? Na klubowkach niektorych ras, dla ktorych nie ma oficjalnych prob pracy, sa klasy uzytkowe dla psow mogacych sie wykazac jakims dyplomem (od klubu zalezy jakim).Gdybyscie zwiedzali klubowa RR i zobaczylibyscie psa w klasie uzytkowej, championa i powiedzielibyscie: "Wow! nie tylko piekny, ale i wspanialy uzytkowo", to jakiej uzytkowosci byscie po nim oczekiwali? Proby polowania na lwy odpadaja - zaden Ogrod Zoologiczny by na to nie poszedl ;-)
Pomyslcie i napiszcie jakie jest Wasze zdanie. Jestem bardzo ciekawa jakie proby charakteru, jakie testy i szkolenia uwazacie za stosowne dla hodowanej przez Was rasy.
Mysle i mysle nad tym. Chyba nie ma idealnej konkurencji. Nie wiem, jak przebiegaja proby polowe czy konkurs norowcow. Czy pies ma do czynienia z prawdziwa zwierzyna? Czy pies moze zostac zraniony?
Norowce odpadaja, to tylko dla jamnikow.
Hehe, taka ciemna to ja nie jestem, zeby o tym nie wiedziec...
Tak, na niektorych konkursach mysliwskich pies ma doczynienia z zywa zwierzyna, ale pies ma nic nie zrobic zwierzynie a zwierzyna psu. (zwierzyna jest wielorazowego uzytku;)
A jak zwierzyna to wie?
Osobiscie, ze stosowanych w Polsce dyscyplin, stawialabym na tropienie w polaczeniu z wyscigami (dla rodezjanow). Chyba, ze wymyslono by cos na osaczanie.
Sa konkursy tropowcow dla psow mysliwskich. Polega to na tym, ze pies ma zaprowadzic przewodnika po sciezce z farby (krwi zwierzecej) do upolowanego wczesniej i podlozonego na koncu np dzika.
Tak, wiem. Problem w tym, ze chodzenie po farbie to nie calkiem wykorzystanie umiejetnosci rodezjana. De facto, trzeba go odciagnac od poslugiwania sie wzrokiem, a skupic na farbie. A rodezjan to wzrokowiec-wechowiec.
Osaczanie to chyba najbardziej podobne do konkursow dzikarzy. Wpuszcza sie psa do zagrody z mlodymi niegroznymi dzikami i pies ma je znalezc, oszczekiwac i popedzic w strone mysliwego. Ostatnio bylam w zagrodzie z dzikami i psami. Udalo mi sie podejsc do dzikow na odlegkosc jakichs 5m. Nikomu nic sie nie stalo. Okazalo sie ze dwie dwuletnie suczki kanapowe maja wspanialy temperament psow mysliwskich. Wlascicielka byla zaskoczona.
Nigdzie nie znalazlam (albo przegapilam) opisu przebiegu takiego konkursu. Wyglada bardzo interesujaco. Laczy wiele pasujacych do rodezjana zadan.
Poszukam w sieci, moze na jakiejs stronie mysliwskiej sa regulaminy. Jesli nie znajde wstukam recznie w mailu, albo umieszcze na jakims serwerze i podam link. Wazne jest, ze Te mysliwskie imprezy odbywaja sie tak jakby w dwoch etapach.
I etap - Proby - moga w nich startowac psy do 2 roku zycia. Sprawdza sie w nich jak pies reaguje, jakie sa jego wrodzone instynktowne zachowania w spotkaniu w zwierzyna.
II etap - Konkursy - sa przeznaczone dla starszych psow, juz troche przynajmniej szkolonych.
We wszystkich tych impreazach moga brac udzial tylko psy majace rodowody, bedace wlasnoscia czlonkow ZK.
Jak wygladaja wyscigi RR? Tak jak chartow?
Podobnie, ale zwykle nie biegaja po okrazeniach a po jednym dlugim torze (czytalam, ze rodezjany sa zbyt bystre i potem po prostu czekaja na "zajaca", ktory zrobi koleczko i "przybiegnie").
Co gonczy, to gonczy.
Uwazam, ze swietna dla rodezjanow proba psychiki jest TT (temperament testing). Wprowadzilabym ten test jako hodowlana koniecznosc. W tescie pies przezywa rozne przygody, badana jest jego reakcja i szybkosc odreagowywania na wszelakie okolicznosci. Ogladalam film z Latifa (od Marianne, hodowczyni Safiry), ktora zreszta zdala taki egzamin spiewajaco. Zajmuja sie tym doswiadczeni fachowcy, ktorzy potrafia mnostwo powiedziec o psie. Wydaje mi sie rowniez, ze jest to test wlasciciela i jego podejscia do psa - jakby nie bylo on go wychowuje i powinien rozumiec, a co za tym idzie, pies powinien zachowywac sie wzorcowo. O ile jego psychika jest zdrowa. Zaden inny test, ktory chcialabym widziec w przypadku rodezjanow nie przychodzi mi do glowy.
Czy to test tylko dla RR, czy dla wszystkich ras?
Wszystkich.
A gdzie najblizej mozna taki test z psem zdawac?
W Niemczech. Na pewno w Skandynawii. Co do krajow na poludnie Polski - nie wiem.
Mysle ze wprowadzenie w Polsce tych testow to trudna sprawa. Przede wszystkim trzeba by zmienic podejscie szkoleniowcow i sedziow. Nie wszystkie psy musza przeciez wykazywac twarda wole obrony. Sa tez zwykle miejskie psy, ktore nie moga byc jednak lekliwe i agresywne.
Nie tylko podejscie szkoleniowcow jest wazne, rowniez ich doswiadczenie i umiejetnosci zrozumienia psiej psychiki. Latifa, choc miala wynik bodajze 99% na 100% (lub cos w tym stylu) dostala bardzo rozlegly opis swego charakteru. Pracowalo z nia trzech doswiadczonych testatorow-behawiorystow.

No wlasnie, najpierw specjalistow trzeba by wyksztalcic.
Marzy mi sie taki test propagowany przez ZK, ktory sprawdzal by ogolnie mowiac zdolnosc psa do zycia wsrod ludzi. Test wykazywal by chec do wspolpracy z czlowiekiem, odwage, brak agresji w stosunku do ludzi i psow i inne takie cechy ktore powinny posiadac wszystkie psy zyjace w miescie.
To bylaby cudowna okolicznosc. I cudowny cud.
PO zdecydowanie odpada.
Tez mysle ze PO to nie jest najlepszy pomysl.
A dokad zmierza rodezjan? Tam, gdzie my wszyscy i wszystkie psiaki, chyba. Kazdy ma swoja wlasna odpowiedz na to pytanie i zapewne kazda odpowiedz jest wlasciwa.